Mój debiut w multi. Po siedmiomiesięcznej przerwie z rowerkiem, lecz z przebieganym okresem zimowym postanowiłem wystartować w zawodach. Co by nie było lekko wystartowałem w CrossDuathlonie, który został zorganizowany w stolicy wielkopolski – Poznań – Lasek Marceliński.
Start na luzie z naciskiem na skupienie się na strefie zmian i jej tajemnicach w praktyce Przed sobą miałem 4km biegu- 18km rower- 2km biegu. Zawody chciałem przeżyć bezstresowo i ustawiłem się na końcu przed startem. Nie było parcia na wynik, więc start jak najbardziej spokojny. Najlepsze było to, że po długiej prostej znaleźliśmy się w gardle, gdzie był stop… Zawodnicy, którzy wystartowali w czołówce biegli swoje, a my staliśmy… Były siły i po drodze, gdzie było ciężko wyprzedzać starałem się brnąć do przodu. Trasa pozornie nie była łatwa, a byłem ciekawy jak będzie po wskoczeniu na rower. Starałem się utrzymywać tętno na poziomie do 180…
W strefie zmian była zmiana butów z biegowych na SPD, kask na głowę i w koszulce promującą CrossSierakowski biegusiem w miejsce, gdzie można zasiąść na siodełko i zacząć kręcić. Początek trasy rowerowej był dla mnie chwilowym odpoczynkiem ponieważ brak możliwości wyprzedzania zmusił mnie odsapnąć Po pierwszych technicznych singlach zrobiło się luźniej. Przez 3 pętle nadrobiłem kilkadziesiąt pozycji do przodu Na nowym (starym) rowerku leciało się lekko i znakomicie. W sumie na rowerku nadrobiłem wiele i z końcówki stawki, gdzie wystartowałem znalazłem się na 43 miejscu na ponad 150 startujących. Po 18km na rowerku było jeszcze tylko 2km biegu. Ciekawym doświadczeniem był bieg po zejściu z trasy rowerowej. Nogi jak z betonu i zaczęły brać skurcze. Jak na pierwszy start w sezonie, to się nie dziwię skurczy ale po zejściu z rowerka miałem wrażenie, że tempo oscyluje w granicy 6min/km. Co się okazało, to było ok 4.50-5.00min/km Na mecie ukochana rodzinka i medal Dumny jestem, że reprezentowałem naszą grupę na tej imprezie i myślę, że na przyszłe zawody da się ktoś skusić Dla samej frajdy warto!!
Rafał