Dycha z Obkładem to bieg na dystansie około 10,5 km odbywający się w Daszewicach. 17 stycznia 2016 r. odbyła się II edycja biegu, w którym naszą grupę reprezentowaliśmy razem z Sebastianem. Jest to dosyć kameralny bieg (tegoroczną edycję ukończyło równe 300 zawodników) o charakterze crossowym.
Ze względu na panujące warunki pogodowe, można się było spodziewać, że trasa będzie oblodzona, więc dzień przed biegiem pojechałem do sklepu żeby zaopatrzyć się w nakładki antypoślizgowe na buty. W biurze zawodów zameldowałem się mniej więcej 50 min przed startem i tu spotkała mnie niezbyt miła niespodzianka w postaci długiej kolejki po pakiety startowe. Kilkanaście minut stania w kolejce sprawiło, że pozostało mi niewiele czasu na rozgrzewkę. Po rozgrzewce udałem się w okolice startu. O godzinie 12 wystartowaliśmy. Po pierwszych kilkuset metrach już wiedziałem, że kupno nakładek antypoślizgowych to był strzał w dziesiątkę. Praktycznie cała trasa była oblodzona, jedynie większe podbiegi i zbiegi były w miarę czyste. Podziwiam wszystkich, którzy zdecydowali się wystartować bez kolców, bo o wywrotkę nie było trudno.
A jaka trasa? Wymagająca a zarazem jedna z najlepszych, na jakiej biegłem. Strome podbiegi, zbiegi, ostre zakręty, wąskie przesmyki między drzewami (drzewa pomagały w asekuracji na śliskich zakrętach), no i do tego ten lód. Nudy na trasie na pewno nie było. O trudności może świadczyć, że zwycięzca wbiegł na metę z czasem 00:37:27, a drugi zawodnik z czasem 00:40:47. W pokonaniu trasy pomagali całkiem licznie zgromadzeni kibice, a w szczególności dzieci, które wyciągały ręce żeby przybijać im piątki.
Ostatecznie bieg ukończyłem na 9 miejscu z czasem brutto 00:44:35.
Po biegu na każdego czekał poczęstunek w postaci żurku, drożdżówki i piwa bezalkoholowego.
Podsumowując, warto wpisać sobie ten bieg do kalendarza, jeśli nic mi nie przeszkodzi to ja z wracam do Daszewic za rok.
Tomek K.