36 Półmaraton w Berlinie

36. Berliner Halbmarathon, czyli najlepszy bieg w jakim miałem okazję brać udział.

Dokładnie rok temu po ukończeniu 10-tego Półmaratonu Warszawskiego postawiłem sobie za cel – Półmaraton w Berlinie.
Zapisy do 36 Półmaratonu w Berlinie ruszyły na początku września ubiegłego roku. Limit ustalono na 30 tysięcy biegaczy, rolkarzy i wózkarzy. Pomimo dość drogiego pakietu (90 €), postanowiłem nie rezygnować z postawionego celu.
Datę Półmaratonu ustalono na 3 kwietnia, czyli dzień moich urodzin, co dodatkowo zmotywowało mnie do realizacji swego postanowienia i potraktowałem swoją pierwszą wizytę w stolicy Niemiec jako własny prezent urodzinowy 😉
Zaraz po opłaceniu pakietu zacząłem poszukiwania taniego lokum na dwa, trzy dni. Znalazłem hostel o nazwie Friedrichshain na nomen omen Warschauer Strasse (ulica Warszawska)…
W sobotę, 2 kwietnia nadszedł dzień wyjazdu do Berlina. Wyruszyłem pociągiem z Poznania o 8-mej rano. W Berlinie wysiadłem na stacji Ostbahnhof i udałem się do hostelu, skąd następnie metrem (U-Bahn) pojechałem odebrać pakiet startowy do starej hali nieczynnego dworca Station Berlin. W hali tej zorganizowano zarówno biuro zawodów jak i targi Expo. Pomimo bardzo dużej liczby ludzi stojącej wężykiem w kolejce zawiniętej ok.20 razy ;), wydawanie pakietów szło bardzo sprawne. Punktów wydających numery startowe było około 20 i każdy z biegaczy podchodził do pierwszego wolnego, ponieważ numer startowy był drukowany bezpośrednio przy odbiorze. Po odebraniu numeru i chipa udałem się do sąsiedniej hali na targi Expo, gdzie można było odebrać koszulki.
Reszta sobotniego dnia upłynęła mi na spacerowaniu i zwiedzaniu Berlina, m.in. takich miejsc i budowli jak: Kościół pamięci Cesarza Wilhelma, Park Tiergarten wraz z Kolumną Zwycięstwa, Brama Brandenburska, Reichstag, Check Point Charlie (czyli dawna granica pomiędzy Berlinem Wschodnim a Zachodnim).
Nazajutrz rano, po śniadaniu i przywdzianiu stroju biegowego ruszyłem metrem na start, czyli w stronę stacji Alexander Platz. Po drodze, na stacji metra spotkałem krajanów z miasta Nysa, którzy przyjechali całą grupą biegową i razem pojechaliśmy na start.
Do startu pozostała około godzina, z minuty na minutę teren startu i mety zapełniał się biegaczami z przeróżnych stron Europy i reszty Świata. W Berlinie pojawili się biegacze m.in. z Włoch, Francji, Hiszpanii, Danii, Szwecji, Chorwacji, Grecji, USA, Kanady, Brazylii… no i z Polski a także oczywiście z Niemiec…
Zapowiadała się piękna pogoda, słońce przygrzewało i robiło się coraz cieplej.
Po oddaniu worka do depozytu i odstaniu swego w kolejce do toi toia … potruchtałem w stronę strefy startu. Stałem w bardzo dużym ścisku i czekałem na godzinę 10.05, czyli moment w którym organizator ogłosił START.
Trasa była poprowadzona od Alexander Platz, następnie na 3 kilometrze pod Bramą Brandenburską, przy Kolumnie Zwycięstwa, następnie do Charlottenburg, czyli najdalej wysunięty punkt trasy. Dalszy ciąg trasy prowadził ulicami Schloßstrasse, Nestorstrasse, Kurfürstendamm, Potsdamer Strasse, Leipziger Strasse w stronę Alexander Platz czyli do strefy Start/Meta.
Na trasie było kilka bardzo dobrze zorganizowanych stref bufetu z wodą, izotonikiem, żelem, bananami. Liczba kibiców na całej trasie dodawała sił i energii. Mimo bardzo słonecznej pogody, która wcale nie pomagała w utrzymaniu równego rytmu, udało mi się przez całą trasę biec ze średnim tempem na poziomie 4.40 min./km.
Na metę wpadłem z czasem netto 1:39:19, co dało mi znakomite miejsce w klasyfikacji open 2.886 na 23.950 sklasyfikowanych biegaczek i biegaczy, a w kategorii M40: miejsce 400 na 1.930.
Na mecie otrzymałem niezbyt okazały medal, ale w sumie, w końcu nie dla medali się biega 😉 Za to strefa mety zaskoczyła mnie bardzo pozytywnie – nie było żadnych kolejek. Stanowisk, na których wydawano wodę, izotonik, herbatę, banany, piwo (bezalkoholowe), punktów z grawerowaniem medalu, punktów z wydrukiem dyplomu, było tyle, że na żadnym z nich nie tworzyły się kolejki, czy jakikolwiek ścisk jak to często niestety bywa na biegach w Polsce. Również depozyt był znakomicie zorganizowany w postaci około 15 przyczep ciężarowych. Nie zdążyłem jeszcze dojść do właściwej przyczepy a chłopak już czekał z workiem z moim numerem. Wszystko to bardzo mile mnie zaskoczyło i pomyślałem, że można to opisać jednym tylko wyrażeniem, czyli słynnym niemieckim „Alles Ordnung”.
36 Berliński Półmaraton ukończyło w sumie prawie 24 tysiące biegaczy spośród których na podium stanęli :

Wśród mężczyzn:

  1. Richard Mengich z Kenii – 0:59:58
  2. Simon Tesfay z Eritrei – 1:01:00
  3. Emmanuel Ngatuny z Kenii – 1:02:07

Wśród kobiet

  1. Elizeba Cherono z Holandii – 1:10:43
  2. Susan Jeptoo z Francji – 1:10:49
  3. Agnieszka Mierzejewska z Polski – 1:11:41 !!!

Pierwsza wizyta w Berlinie, zwiedzanie miasta, doskonała komunikacja, bieg w bardzo dobrym czasie, znakomite miejsce oraz perfekcyjna niemiecka organizacja – to wszystko sprawiło, że na pewno zapamiętam na długo 36. Berliński Półmaraton, który był dla mnie niewątpliwie najlepszym biegiem w jakim miałem okazję startować.

Piotr T.

Dodaj komentarz

Protected by WP Anti Spam